Podróż kamperem jest wysiłkiem, mimo że kojarzy się tylko z wolnością, wygodą, ładnymi krajobrazami dzikich miejsc. Jeśli wiąże się z przemieszczaniem z miejsca na miejsce, łączy się z niepewnością i zmiennymi warunkami obozowania, a to znaczy, że nie zawsze uda się perfekcyjnie ogarnąć tematy higieny, nie zawsze dopisze wyczekiwana pogoda, nie zawsze też w nowym miejscu poczujesz się bezpiecznie, co oczywiście wpływa na higienę snu.
Cygańska wędrówka to wielość wrażeń, bliskość natury, spotkania z ludźmi. To bardzo aktywna forma podróżowania, na pewno nie dla każdego. Dla tego, kto czuje się z nią dobrze. Nie jest lepsza ani gorsza od innych form podróży, lecz współgra z osobowością człowieka. Różnorodność bodźców jednak nieuchronnie prowadzi do zmienności nastrojów. Od euforii wyruszania po znużenie tym zanurzeniem się w innym, ulotnym świecie.
Myślę, że emocje, które generuje wędrówka, można do pewnego stopnia kontrolować, czyli można wpływać na to, jak będziemy się czuli. Oczywiście inaczej jest, jeśli podróżujesz w pojedynkę, inaczej, gdy z partnerem, a jeszcze inaczej, kiedy towarzyszą ci dzieci. Tak czy inaczej poziom stresu, czyli druga strona podróżniczej monety, zawsze będzie wzrastał, ponieważ wędrówka to oderwanie od tego, co znasz, do czego jesteś przyzwyczajony. To niewiadoma. Jasne, że ta niepewność jest matką przygody, a przygoda to coś, co sprawia, że nie zapominasz o przebytej drodze i że rozwija się twoja świadomość. Przecież każdy brak to postawione ci pytanie, na które masz czas odpowiedzieć – najlepiej do następnej podróży.
Jak zatem wpłynąć na to, by poczuć się dobrze? Sądzę, że nie ma jednej recepty, ponieważ jesteśmy różni i różne mamy potrzeby, przyzwyczajenia. Natomiast można wyodrębnić kilka uniwersalnych sposobów, który mogą się sprawdzić, jak sądzę, w przypadku każdego.
Pierwszy z nich to przystanek. Dobrym czasem na to jest nocleg i naprawdę warto celebrować ten czas, nie przyjeżdżać na miejsce w ostatniej chwili przed zmrokiem po całym dniu szczelnie wypełnionym atrakcjami. Wtedy nie ma siły ani ochoty nawet przygotować herbaty, bo zmrok surowo goni cię do snu. Jeśli jednak dzień gdzieś ucieknie, jest jeszcze poranek, który może być długi, spokojny, wyciszony. Naprawdę tylko od ciebie zależy, jakie tempo nadasz podróży.
Drugi to przyjemność. Mała drobnostka. Zakup niewielkiej pamiątki, gałka loda, wypieszczony kadr, nowa fryzura, szkic krajobrazu, spacer poza planem, buziak na dzień dobry albo na dobranoc. Ogranicza cię tylko własna wyobraźnia. Masz w sobie dziecko, które domaga się lizaka wyjątkowej chwili. Tak na co dzień, jak i w podróży. To niezawodny sposób na polepszenie nastroju, szczególnie jeśli ten drobny prezent zrobi ci ktoś, z kim wyruszyłeś w drogę.
Trzeci sposób to kąpiel. Oczyszczenie ciała to także oczyszczenie emocji, które nazbierały się w człowieku w ciągu całego dnia. Oczywiście nie zawsze jest taka możliwość ze względu na pogodę, ale najlepiej wpływa na psychikę kąpiel w naturalnym zbiorniku wodnym, w otoczeniu natury, chodzenie boso po piasku albo po trawie. Słońce. Wiatr. Jasne, można nie lubić pływania albo po prostu nie mieć na nie ochoty, lecz zanurzenie w chłodnej wodzie i spacer brzegiem wystarczą, by się zregenerować. Warto też zastanowić się wcześniej, czy na trasie są miejsca, gdzie miło byłoby skorzystać w obecności wody, choćby nawet posiedzieć na brzegu i oczyścić oczy spokojem.

No responses yet