Otwierasz okno i widzisz, że świat wydaje się inny, że jest w nim dziwne poruszenie. Każda minuta tańczy, poderwana przez niespokojny wiatr. Żadna chwila nie jest już zwyczajna, codzienna, spokojna. Przed nami dal – która woła wzruszeniem, przygodą, nowością.

Wyruszanie, podobnie jak planowanie, już jest podróżą. Kiedy chcesz jechać, uruchamiasz w sobie autorefleksję. Zamykasz przecież to, co znane, pewne, do czego jesteś przyzwyczajony. Otwierasz nową kartę, zaczynasz intensywny czas, wietrzysz przestrzeń samego siebie, sprzątasz świat z niepotrzebnych zadań, emocji, planów – przez perspektywę oddalenia.

Nawet samo pakowanie jest opowieścią o tym, jakie masz potrzeby, priorytety, kim jesteś. Ale czy psychiczny komfort bycia przygotowanym naprawdę jest najważniejszy? A może istotne jest to, czego zabraknie, czego zapomnisz zabrać, co ktoś Ci podaruje, co przywróci świadomość potrzeby lub przyniesie zrozumienie, że dana rzecz nie jest wcale potrzebna?

Odwróć uwagę od tego, co zabierasz w podróż. Obudź w sobie świadomość, że nigdy nie będziesz przygotowany do końca, do wszystkiego, nawet jeśli masz ogromne doświadczenie, gdy pakujesz się odruchowo. Każda podróż jest przecież jak człowiek, który chce nam coś podarować, i to, co nas spotka, zawsze zaskoczy – jak spojrzenie przyjaźni.

Najważniejsze są rzeczy, które przywozimy z podróży. To, czym się zachwycimy, jest zalążkiem pomysłu, enzymem zmiany, jest informacją płynącą z podświadomości o tym, czego naprawdę pragniemy, czyli kreacją potrzeb. A to, co staje się podarunkiem, jest również opowiadaniem o tym, kto obdarowuje, ale i o tym, kto przyjmuje. Podróż jest rozwijaniem świadomości. Nie chodzi o kupowanie czy zbieranie, fotografowanie lub filmowanie, tylko o informację, którą niesie rzeczywistość materialna. Liczy się myśl, którą kryje wybór przedmiotu.

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Latest Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.