Od wina wolę zieleń winogron, od wódki – wodę, od deszczu – śnieg

Gdy rozpacz reszką jest, to radość orłem, i brzęczy życie głośno jak śmierć

Że Ktoś to wszystko z góry ogarnia, pewność mam słońca, co znika w mgle

I co dnia mówię: cudem jest oddech i do modlitwy złożony szept

Nic mi nie trzeba, prócz rannej rosy, gdy w płaczu zioła odchodzi sen

Umysł mam czysty, bosy i skłonny uwierzyć w miłość, w jutro i w kres

Długi cień lęku zamykam w ciszy, gdy zamiast słowa ściele się śmiech

Być tylko dzisiaj, lekkim jak dziecko, jutro nam weźmiesz myśli i dech

(Wszelkie prawa zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości lub fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody autora jest zabronione.)

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Latest Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.