Czasem, stojąc nad brzegiem Bugu, patrzę na wszystko inaczej. Myślę, że nie jest aż tak ważny kierunek, w jakim zmierza spojrzenie, gdy serce wyrywa się do drogi. Liczy się za to sposób przeżywania podróży: czy umiem rozkoszować się odkrywaniem i co z tym robię po powrocie.
Być może ten mój wschód to w gruncie rzeczy pretekst do przygody, do tego, aby był motyw powrotu w te same strony, i do tego, aby podarować sobie trochę dziecięcej radości? Może to kreacja umysłu, który nie akceptuje szarówki codzienności, i pomysł na samorealizację dla kogoś, kto zachłannie pragnie dążyć, odkrywać, przeżywać?
Tak czy inaczej, nie muszę wymyślać kierunku – jak Romuald Koperski mam swoje ziemie. A prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, wszak zachwyt i wzruszenie, które często mi towarzyszy, gdy odwiedzam wytęskniony wschód, to przecież nie są wykreowane emocje.
A Ty, czy już wiesz, dokąd kierować kroki? Szukasz czy wiesz – dzisiaj wyruszasz też.

No responses yet