Nie możesz wyruszyć i koniec. Czasem dal zatrzaśnie się tuż przed nosem, kiedy wszystko masz już przygotowane. Jednak czy można ugasić czymś niezaspokojone pragnienie połączone z poczuciem przegranej? Znam lek, który pochodzi z przepastnej apteki mojego umysłu.
Rozbij sobie w pokoju namiot, a jeśli masz taką możliwość i tak wolisz – rozbij go w ogrodzie. Skupię się jednak na tej pierwszej możliwości, ponieważ wbrew pozorom jest ciekawsza.
W środku napiętego płótna, oprócz legowiska, przygotuj lampkę, dzbanek z wysokim poziomem ulubionego napoju, notatnik w wersji papierowej lub elektronicznej albo co tam chcesz. Będzie astronautycznie. Nic wokół nie gryzie, nie bzyczy, nie łazi, nie szeleści, nie szumi, nie kapie, nie sapie, nie chrapie, nie chrumka, nie mruczy, nie miauczy, nie wyje, nie pohukuje.
Słyszysz tylko wodospad myśli. Rozraduj się niemożnością zrobienia tego, co zaplanowałeś. Potem, kiedy już nacieszysz się azylem, rozłóż mapy i przewodniki, podróżuj. Ale najpierw przeczytaj wspomnienia, obejrzyj zdjęcia, fotoalbumy, czyli podróżuj wstecz. I od dziś pamiętaj, że niewyruszenie w drogę też jest wyruszeniem, tylko inną trasą.
A może wymyślisz własny sposób na zatrzaśniętą dal? Podzielisz się tym?

No responses yet