Kiedy odnajdziesz swoje strony, nie wyjedziesz już stamtąd. Nie w tym sensie, że od razu spakujesz walizki i wyruszysz w drogę. W sensie duchowym. Będziesz czekać na każdą podróż, szukać wokół siebie tego, co przypomina ukochane rejony, utożsamiać się ze swoją tęsknotą. Czym innym jest jechać, bo gdzieś jest ciekawie czy ładnie, a czym innym czuć, że najgłębsze potrzeby ducha zostają tam zaspokojone. Myślę, że nie chodzi tylko o korzenie rodzinne – to tylko pretekst do rozmowy z samym sobą. Bo tym jest w gruncie rzeczy podróżowanie.

Chodzi o to, by z tego tajemniczego instrumentu, który człowiek nosi w sobie, wydobyła się melodia. Ale do tego trzeba wysiłku jazdy: marzenia, planowania, oszczędzania. Uwierzyć samemu sobie – że to, co czujesz, jest prawdziwe, szlachetne, że właśnie to Cię uszczęśliwia. Myślę, że w gruncie rzeczy każdy potrzebuje odnaleźć strony, w których czuje się najlepiej. Ponieważ to rozwija, każe iść dalej. Mnie wschód zainspirował prawosławiem. Czerpię z niego, próbuję zrozumieć tę mentalność. Przede wszystkim zaś zachwyca mnie liturgia, w której nie ma konieczności rozumienia słów, ponieważ piękno jest uniwersalnym językiem zbawienia.

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Latest Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.